Connect
To Top

Sztuczne rzęsy – komu je zawdzięczamy?

Dziś wszystko jest proste. Wszelkie udogodnienia życiowe dostajemy niemalże wyłożone na tacy. Przeróżne zabiegi kosmetyczne są ogólnodostępne i powszechne. Jednak nie zawsze tak było. Jedna z ciekawszych historii dotyczy sztucznych rzęs. Czy wiemy, jak się kształtowała?

W 2018 roku nie potrafimy wyobrazić sobie świata bez sztucznych rzęs. To zadziwiające, bo – jak się okazuje – metoda 1 do 1 (tak mocno dziś popularna) została opracowana zaledwie 15 lat temu! Sztuczne rzęsy przebyły długą i często krętą drogę, by móc być takimi, jakimi są współcześnie. W naszych czasach każda kobieta może je posiadać, często nie zdając sobie sprawy, że dawniej był to ekskluzywny i drogi luksus dostępny wyłącznie elitom i wielkim gwiazdom. Wraz ze sklepem AmazingLashes przybliżymy Państwu historię tych upiększających nasze oczy dodatków. Zacznijmy więc od początku.

Starożytne sposoby na rzęsy

Kobiety od zarania dziejów odczuwały potrzebę pięknego wyglądu i dbania o siebie. Gen, który przetrwał do dziś, uwidaczniał się tysiące lat temu nie tylko w wymyślnych strojach czy biżuterii. Według historyków kobiety żyjące w Egipcie w piątym tysiącleciu przed naszą erą mogły już ulepszać jakość swojego spojrzenia. Wszystko to za sprawą tajemniczej substancji zwanej kohlem, której zresztą używa się również dziś. Ten czarny proszek pochodzenia roślinnego służył przyciemnianiu rzęs oraz powiek. Ciekawe, jak Egipcjanie reagowali na podkreślone spojrzenia swoich kobiet.

Teatr i kino – rzęsy w sztuce

Sztuczne włoski, jakie znamy dziś, są efektem wielu eksperymentów i prób. Warto zaznaczyć, że ich kolebką od zawsze była scena. To tam elementy charakteryzacji wymagały podkreślenia, uwidocznienia, czasem komicznego przerysowania czy dramatycznego wzmocnienia. Jedno jest pewne – rozwój sztuk audiowizualnych znacznie przyczynił się do współczesnej kosmetyki.

Za prekursora myśli o doczepianiu do naturalnych rzęs włosków sztucznych uchodzi reżyser kina niemego – D.W. Griffith, który już w 1916 roku postanowił samodzielnie stworzyć ten element kostiumu dla aktorki odgrywającej jedną z głównych ról w jego filmie „Intolerance” – Seeny Owen. Metoda, jaką obrał, była jednak mocno prowizoryczna. Artysta przewlókł ludzkie włosy przez gazę i w ten sposób uzyskał efekt mega-wydłużenia. Jak można zobaczyć to w filmie – przedłużone rzęsy aktorki były tak długie, że dotykały jej policzków!

11 lat później, a więc w roku 1927, historia postanowiła zatoczyć koło. Jednak z lepszym skutkiem, metodą i bez rzęs aż do policzków. A to wszystko za sprawą Maksymiliana Faktora – wizażysty polskiego pochodzenia, który zaangażował się w produkcję musicalu „Chicago”. Postanowił on wypróbować na aktorce Phyllis Haver swój nowy wynalazek – sztuczne rzęsy zrobione z nitek. Efekt był nietrwały, ale całe przedsięwzięcie przyczyniło się do wzrostu popularności wizażysty, który postanowił stworzyć własną markę o nazwie Max Factor, którą dziś wszyscy zapewne znamy. Artysta rozpoczął projektowanie i produkcję rzęs na paskach, które w połowie XX wieku zdobyły uznanie wśród kobiet.

Jak to było z metodą 1 do 1?

No właśnie. Świat aktorski światem aktorskim, ale w jaki sposób na rynku pojawiła się najpopularniejsza dziś metoda doklejania rzęs w stosunku 1 do 1 (a więc jednej rzęsy sztucznej do jednej naturalnej)? Odpowiedź jest krótka – Azja!

To właśnie w Azji swoje narodziny miała ta podbijająca rynek metoda. Za jej twórcę uważa się Shu Uemurę – japońskiego wizażystę, który później założył swoją własną markę pod swoim nazwiskiem. Formułę 1:1 opracował on w 2003 roku i szybko zdobył uznanie w świecie mody i kosmetyki. Początkowo na zabieg przedłużania rzęs z użyciem włosia norki syberyjskiej mogły pozwolić sobie wyłącznie bardzo bogate kobiety – często sławne. Jeśli mowa o historii metody 1:1 – nie można pominąć w niej Madonny. Amerykańska królowa muzyki POP jako pierwsza mogła pochwalić się swoimi nowymi rzęsami.

More in Uroda